Chelsea & Michał | Historia, do której bardzo chcieliśmy wrócić.
Są śluby, które zostają z nami na długo. A są też takie historie, do których po prostu chce się wrócić. W 2023 roku filmowaliśmy ślub siostry Michała. Do dziś pamiętamy emocje tamtego dnia i ludzi, którzy sprawili, że od pierwszych chwil czuliśmy się bardziej jak goście niż ekipa filmowa. Kiedy więc dostaliśmy wiadomość od Michała i Chelsea, nie zastanawialiśmy się ani chwili. To był powrót do ludzi, których już trochę znaliśmy. I chyba właśnie dlatego od samego rana wszystko było takie… naturalne. Zero sztuczności. Zero pozowania. Mnóstwo śmiechu, rozmów i tego charakterystycznego luzu, który sprawia, że kamera bardzo szybko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
Ślub plenerowy w Pałacu Goetz.
Cały dzień odbywał się w otoczeniu Pałacu Goetz w Brzesku. To jedno z tych miejsc, które robi wrażenie od pierwszego spojrzenia. Piękna architektura, ogrom schodów prowadzących do pałacu, otaczający park… Wszystko ma swój klimat, ale ani przez chwilę nie odciąga uwagi od ludzi. Jest dokładnie takim tłem, jakie lubimy najbardziej. Ceremonia odbyła się w plenerze. I była zupełnie inna niż większość tych, które mieliśmy okazję filmować. Poprowadził ją… mąż siostry Michała. Nie było gotowego scenariusza ani formułek, które słyszy się na wielu ślubach. Były za to wspomnienia, historie i słowa, które naprawdę coś znaczyły dla Chelsea i Michała.
Miłość jest trochę jak rzeka. Nie zawsze płynie spokojnie. Czasem zwalnia, czasem przyspiesza, czasem musi ominąć przeszkodę. Ale nigdy nie przestaje płynąć. Siedzieliśmy wtedy za kamerami i chyba wszyscy pomyśleliśmy to samo. To jest właśnie ich historia. Nie idealna. Nie wyreżyserowana. Prawdziwa. I właśnie takie historie lubimy opowiadać najbardziej.
en film powstał właściwie sam. Nie dlatego, że nic nie trzeba było robić. Po prostu emocje były dokładnie tam, gdzie powinny być. W spojrzeniach, uśmiechach, drobnych gestach i w słowach, które zostały z nimi na zawsze. Są takie klipy, które montuje się z ogromną przyjemnością. Takie, przy których kilka razy wraca się do tej samej sceny, nie dlatego, że trzeba coś poprawić, ale dlatego, że po prostu chce się ją obejrzeć jeszcze raz. Ten był właśnie jednym z nich. Chelsea i Michale — dziękujemy, że znowu mogliśmy być częścią rodzinnej historii. To dla nas ogromny komplement, kiedy po jednym ślubie wracamy do tej samej rodziny kilka lat później.
Bo chyba nie ma lepszego dowodu zaufania niż: „Chcemy, żebyście opowiedzieli również naszą historię.”
Organizacją i koordynacją zajmowała się Magdalena Barska (ceremonyconcept.pl) dziękujemy za wspólną realizację.